Ah te uzależnienia

Dzisiaj dla odmiany nie będę nic krytykować, ale… będę coś gorąco popierać. Dziwne? Niekoniecznie. Zaskakujące? Trochę tak. Na fali krytyki Facebooka, popłynę dzisiaj trochę dalej i wesprę… Martę Kaczyńską w krytyce Netflixa.

Czytaj dalej

12 rzeczy, które wiążą się z usunięciem facebooka (3/3)

Zaczynamy trzeci i ostatni z postów przedstawiających nasze poglądy na posiadanie konta na Facebooku. Tym razem nasza dyskusja obejmie często poruszane zagadnienie „kompleksy vs media społecznościowe”. Będziemy komentowały najbardziej popularne za i przeciw posiadania konta na Facebooku. Drugi z komentarzy będzie odnosił się zarówno do doświadczeń autorki jak i wypowiedzi poprzedniczki. Nasze zdania w wielu kwestiach się różnią i bez tego ograniczenia mogłybyśmy przerzucać się argumentami bez końca.

Czytaj dalej

12 rzeczy, które wiążą się z usunięciem facebooka (2/3)

Jest to drugi z serii trzech postów przedstawiających nasze poglądy zarówno na posiadanie jak i usunięcie konta na Facebooku. W każdej z nich będziemy komentowały najbardziej popularne za i przeciw posiadania konta na Facebooku. Drugi z komentarzy będzie odnosił się zarówno do doświadczeń autorki jak i wypowiedzi poprzedniczki. Nasze zdania w wielu kwestiach się różnią i bez tego ograniczenia mogłybyśmy przerzucać się argumentami bez końca. Jeśli chcesz przyłączyć się do dyskusji, to zapraszamy do komentowania.

Czytaj dalej

12 rzeczy, które wiążą się z usunięciem facebooka (1/3)

Kay zwariowała! Przygrzało jej mongolskie słońce i efekty pojawiły się z opóźnieniem. To była pierwsza myśl, która pojawiła się po dziwnych słowach napisanych przez Kay na innym komunikatorze: usunęłam fejsa. Chwilę później roześmiałam się i pomyślałam, że to dobry dowcip. Przecież na messengerze byłyśmy w połowie fascynującej rozmowy o życiu, podboju świata czy czymś równie istotnym, nie mogła tak po prostu, niemal w połowie zdania, zrobić czegoś tak…nienaturalnego w dzisiejszych czasach. Ale cóż, Kay to Kay, przywykłam już, że normalność to nie jest jej bajka i również za to ją uwielbiam. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Szybko sprawdziłam czy to nie żart.

Czytaj dalej

Ocean’s 8, czyli jak smakuje odgrzewany kotlet?

W przemyśle filmowym co jakiś czas przychodzi moda na odkopywanie hitów z mniej lub bardziej odległej przeszłości. W ostatnim roku na ekranach polowania urządzała kobieca wersja Pogromców duchów, każde duże dziecko wypatruje kolejnych Iniemamocnych, źródełko finansowe pod szyldem Gwiezdnych wojen odżyło ponownie, a powrotów do życia produkcji superbohaterskich nie podejmuję się zliczyć. W tym roku kontynuacji doczekała się również seria Ocean’s. Może nie jest to wiekowy dinozaur, ale po jedenastu latach od zakończenia trylogii skupionej wokół postaci pełnego uroku złodzieja – Danny’ego Ocean’a, ktoś w fabryce snów postanowił powołać do życia Debbie Ocean, jego siostrę.

Czytaj dalej

Pięknemu wybaczę

Jak wszyscy doskonale pamiętamy z pierwszej notki, ten blog powstał w celu odczarowania zaczarowanego tabu i rozmawiania o naszych guilty pleasures. Jednak czym innym jest napisanie notki na blogu o paru innych romansidłach, a czym innym jest przyjście do pracy i ogłoszenie wszystkim na zebraniu walnym: nazywam się Kay i myśleliście, że jestem mądra, ale tak naprawdę to oglądam Plotkarę. Dlatego też powoli wychodzę z mojej strefy ukrycia, ale nie jestem jeszcze do końca gotowa, żeby znajomi z pracy wiedzieli co oglądam. Narazie czuję się dobrze z tym, że w ich oczach jestem tylko fizykiem.

Czytaj dalej

Katie Cotugno – 99 dni lata

Ciężkie są powroty do życia po uczelnianym szaleństwie okołosesyjnym. W żyłach nadal płynie kawa, a biurko zasłane jest pozostałościami arcyważnych zapisków. Dodatkowo gdzieś między tym wszystkim plącze się kilka zapomnianych sucharków, które w tych ciężkich dniach miały utrzymać mnie przy życiu. Powoli zaczynam znów odróżniać pory dnia, nie odliczam czasu w godzinach pozostałych do kolejnego oddania projektu, więc czas najwyższy oderwać myśli od meandrów prawa budowlanego i sięgnąć po kolejnego gniota, ekhem, książkę. Jak wiewiórka zbierająca orzeszki, tak ja gromadziłam ostatnio liczne pozycje proponowane przez Legimi. Wybór jednej lektury był ciężki, ale jak oprzeć się trójkątowi miłosnemu kuszącemu w opisie 99 dni lata? Ja nie potrafiłam odmówić, musiałam poznać tę historię.

Czytaj dalej

Mój mongolski arbuz

Pamiętam, jak kilka lat temu bylam w Mongolii. Spędziłam tam grubo ponad miesiąc, próbowałam się przyzwyczaić do pogody i kultury, ale trochę mi nie wyszło. Nie chodziło nawet o sam fakt życia w namiocie na środku pustyni, ale o coś zupełnie innego, bardziej prozaicznego. Otóż Mongolia to taki fajny kraj, który ma jedno duże miasto (stolicę) i powierzchnię trzy razy większą niż Polska. I nieważne czy spędzisz w pociągu dzień czy trzy, ale na zakupy zawsze jedziesz do miasta, przeważnie pociągiem. A potem wracasz i po tygodniu w podróży masz zapasy na nadchodzący miesiąc. Tak żyje większość ludzi i jest to całkowicie normalne. Nie mniej jednak, z powodów czysto praktycznych, oznacza to, że ludzie jedzą mało świeżych owoców i warzyw. Im dalej od stolicy tym gorzej.

Czytaj dalej

Hollywood jako mechanizm wyparcia

Kto nie marzył o życiu w Ameryce? Albo Australii?  Leżeć na plaży, jeść kokosy prosto z drzewa i nurkować gdzieś pomiędzy rafą koralową i rekinami. Chodząc całe życie w bikini, jeżdżąc na rolkach czy to styczeń, czy czerwiec, a na autostradach hamować z piskiem opon na widok kangura. Każdy by chciał. Bo nie jest ważne kim są ludzie, którzy tak żyją na co dzień, my tutaj w naszym zakątku Europy uważamy ich za lepszych na podstawie filmów i seriali. Ach ci piękni, wysportowani i bogaci.

Czytaj dalej

Han Solo: Gwiezdne wojny – historie

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Ekhem, zacznę nieśmiało od wstydliwego wyznania. Zapowiadałam w pierwszym poście, że takie się pojawią, więc proszę o wyrozumiałość. Jestem Nina i… nie jestem fanką Gwiezdnych Wojen. Stop! Zanim polecą kamienie w moim kierunku, odetchnijcie głęboko i pomyślcie, czy lubicie wszystkie kultowe produkcje? Na pewno znajdzie się przynajmniej jedna, której nie oceniacie zbyt wysoko. No właśnie, tak samo ja nie przepadam za tą gwiezdną sagą.

Czytaj dalej