Ah te uzależnienia

Dzisiaj dla odmiany nie będę nic krytykować, ale… będę coś gorąco popierać. Dziwne? Niekoniecznie. Zaskakujące? Trochę tak. Na fali krytyki Facebooka, popłynę dzisiaj trochę dalej i wesprę… Martę Kaczyńską w krytyce Netflixa.

Po pierwsze – niestety tu gdzie teraz mieszkam może i są kioski, ale nie ma w nich polskiej prasy. Z tego zdecydowanie się cieszę. Z drugiej jednak strony, jest to powód, dla którego chciałabym na początku moich wynurzeń sprostować bardzo ważną rzecz:

Oto artykuł w serwisie Plotek.pl:

Marta Kaczyńska krytykuje Netflixa i rozwój technologii

A tutaj sprostowania:

  1. Nie znam i nie interesuje mnie zupełnie kim jest i co robi Marta Kaczyńska.
  2. Nie interesuje mnie portal Plotek.pl i nie mam na celu go urazić.
  3. Nie czytałam artykułu Marty Kaczyńskiej w całości, a fragmenty opublikowane w linku zamieszczonym powyżej służą mi jedynie za starter do przekazania własnych rozmyślań i prywatnych opinii.

Gotowi? To zaczynamy od cytatu ze słów Kaczyńskiej:

„Byliśmy znacznie bardziej ograniczeni w zakresie dokonywania wyboru tego, co chcemy obejrzeć, ale być może zintegrowani i paradoksalnie bardziej niezależni. (…) Za sprawą automatycznie podsyłanych nam propozycji do obejrzenia jako widownia stajemy się coraz bardziej przewidywalni, bezwolni i znacznie bardziej podatni na wywieranie wpływu niż przed wirtualną rzeczywistością.”

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej nie mogę się z tym punktem widzenia nie zgodzić. Autentycznie. Kiedy byłam dzieckiem, to posiadaliśmy  telewizor i sześć kanałów, nieważne jakich (aczkolwiek cztery z nich należały do publicznej telewizji). Po pierwsze, kiedy siadałam przed telewizorem i włączałam go bez konkretnego powodu, to albo coś przykuło moją uwagę albo po prostu go wyłączałam i szłam robić coś innego. Po drugie, kiedy miałam ulubiony serial czy program to mogłam obejrzeć jeden odcinek na tydzień i powtórkę w weekend. Lub, jak w przypadku telenoweli, jeden odcinek dziennie i pięć powtórek w weekend. Koniec. Nie było żadnej możłiwości, żeby przyśpieszyć obejrzenie następnego odcinka. Kiedy zapowiadano film, który bardzo chciałam obejrzeć, to zapisywałam w kalendarzu lub pamiętniku i czekałam w pokorze. Bo nie było innych opcji.

Teraz jest tak, że ktoś poleca mi serial. Do obejrzenia na Netfliksie czy innej platformie. Oglądam tego samego dnia jeden odcinek, drugi, po dwóch dniach rozmawiamy o tym czy podobał mi się sezon pierwszy, po tygodniu szukam nowego serialu i zgadnijcie co? Moja platforma poleca mi coś na podstawie tego, co już widziałam. Więc prawdopodobieństwo znalezienia czegoś dla siebie jest o wiele większe. W końcu, gdyby ten system był wadliwy, to nie używałyby go wszystkie media społecznościowe.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeżeli chcemy coś obejrzeć ,to faktycznie łatwiej znaleźć fajne seriale na takiej platformie. Nieskończone ilości treści, które nam pasują. Wszystkie są dla nas specjalnie (podświadomie?) wyselekcjonowane. Możemy obejrzeć je wszystkie i na tym przeważnie się kończy. Niestety.  Tak samo jak z Instagramem czy Facebookiem czy innymi portalami społecznościowymi. Ja tu tylko na chwilę, ja wcale nie jestem uzależniony. Zaraz wylączę, ale dzisiaj jakoś wszystko mi pasuje tematycznie to sobie poprzeglądam. Przez chwilę albo pięć. I o co chodzi ludziom takim jak Kaczyńska, skoro oglądam to co mnie interesuje? Skoro wszystkie seriale, filmy, produkcje zawierają moje ulubione elementy i nie tracę czasu na pierdoły, nie zmuszam się do oglądania? No właśnie.

Może Marcie Kaczyńskiej chodzi o to, że kiedy byliśmy bardziej zależni od tego co możemy obejrzeć to byliśmy paradoksalnie mniej zależni od oglądania? Zdecydowanie. Ale sądząc po komentarzach, ludzie abo udają głupich albo faktycznie są głupi. Bo przecież nikt nie może zarzucić czegoś złego tak profesjonalnie przygotowanemu szerokiemu asortymentowi. Wszystko dostępne od zaraz. To co raz wybrałeś wróci do ciebie za chwilę w nowej, lepszej odsłonie. Nie wysilaj się, nie inwestuj w nowe i mniej wygodne gatunki, nie challenguj swojego mózgu. Po prostu chłoń łatwo, prosto, przyjemnie. A potem biegaj po domu zdenerwowany gdzie ci uciekł dzień, miesiąc, rok,?! Przecież oglądałeś tylko to co lubisz, więc nie marnowałeś czasu. Ale zaraz, czy ty w ogóle lubisz oglądać seriale?

Część z was pewnie uzna, że dramatyzuję i tak samo jak Marta Kaczyńska według portalu Plotek.pl, tracę kontakt z rzeczywistością, bo nie podoba mi się brak umiaru w dobrej jakości produktach dostępnych od ręki. Tak samo często słyszę, że jestem nawiedzona, bo usunęłam Facebooka. Przecież wystarczyło go tylko nie włączać. Przecież wystarczy obejrzeć dwa zdjęcia na Instagramie, a nie tysiąc. Przecież można wyłączyć serial po jednym odcinku, jeżeli włączenie kolejnego to tylko kwestia dwóch kliknięć i paru sekund. Naprawdę? To dlaczego jest tylu otyłych ludzi na świecie, skoro wystarczy tylko nie jeść tylu ciastek? Dlaczego jest tyle osób uzależnionych od gier komputerowych, telewizji, mediów społecznościowych?

Ludzie zawsze chcą mieć więcej i przeważnie uważają, że mają zbyt mało. Pieniędzy nigdy dość, milionerzy kradną tak samo jak bezdomni. Otyli jedzą jeszcze więcej niż powinni, anorektyczki nie mogą być skrajnie chude, one muszą być wygłodzone. Pomijając uzależnienie od uwagi obcych ludzi, od adrenaliny, od bycia naj, od użalania się nad sobą… I powiecie mi, że większość z tych przykładów to choroby, skrajne przypadki. Jasne. Ale czy najpierw był brak umiaru czy najpierw była choroba? W miażdzącej ilości przypadków to brak umiaru doprowadza kogoś tak daleko, że diagnozujemy to jako chorobę, bo dana osoba nie potrafi już sama sobie pomóc. Czy to oznacza, że ta choroba była w kimś od dziecka? Nie. Ale skłonność do nadmiernego objadania się, głodzenia się, oglądania zbyt dużej ilości telewizji już jak najbardziej może w nas być od małego. Dlatego powinniśmy umieć się kontrolować i regulować nasze życie zgodnie z faktycznymi potrzebami, a nie zachciankami bez kontroli.

Dlatego także uważam, że media społecznościowe tak samo jak platformy pełne seriali potrafią być bardzo zgubne i niesłychanie toksyczne, ponieważ na podstawie algorytmów doskonale wiedzą co nam siedzi w głowie. Lubisz czekoladę o smaku X? Chodź, dam ci tabliczkę, pięć, dziesięć i tak dalej. Zapomnij o innej czekoladzie, zapomnij o niejedzeniu jej w ogóle, przecież ja daję ci twoje ulubione rzeczy, jak mógłbyś powiedzieć nie? I większość ludzi, faktycznie, nie umie powiedzieć nie.

Na dłuższą metę, zamiast poszerzać nasz światopogląd, takie działanie tak naprawdę go zawęża. Dlaczego? Skoro mamy platformę oferującą na przykład tysiąc filmów. To bardzo dużo, prawda? Wszystkie te filmy odpowiadają jednak agendzie tej platformy. Dodatkowo wiadomym jest, że nie będziemy co wieczór przeglądać wszystkich, ale zdamy się na te polecone nam przez portal, który wie czego nam potrzeba najlepiej. I tak oto, mając dostęp do nieskończonej ilości zasobów w Internecie, do kina niezależnego, politycznego, historycznego i tak dalej, my wybieramy tylko to co leci na jednej platformie, a na domiar złego jest dla nas wybrane. Po pewnym czasie już nawet nie wybieramy tego sami i wierzymy w algorytm.

I jasne, że można przestać śledzić wszystkich na fejsie, nie odpisywać na wiadomości, ignorować zaproszenia, ale zauważyliście o co w tym wszystkim chodzi? Mam konto na Facebooku i jeżeli nie skupię się na ignorowaniu go, na unikaniu dużej ilości treści na mojej tablicy, to nie przestanę go używać w ilości większej niż bym chciał (nieważne czy chcesz go używać przed godzinę, a robisz to cały dzień czy chcesz go używać 5 minut i robisz to 10 minut – tak czy siak działasz wbrew sobie, więc to chyba uzależnienie?) TO I TAK PODŚWIADOMIE MUSZĘ MIEĆ TAM KONTO, bo bez niego jak to życie będzie wyglądało? Czy użyję go do jednej funkcji czy pięciu, czy spędzę tam minutę czy godzinę, to ja muszę je mieć.  Nawet gdybyś logował się raz na tydzień i spędzał tam dosłownie sekundę, to psychicznie nie jesteś w stanie go usunąć. Bo co jeżeli ktoś, coś ważnego tu czy tam. Teoretyczne wymówki, potrzeba kontroli i bycia na równi z innymi. To ci bez fejsa są dziwni i nietypowi. Halo, naprawdę, aktualnie to ci bez konta na portalu społecznościowym są dziwni i nietypowi. Jak to się ma do Netfliksa czy innej platformy? Bardzo prosto. Kieruje nami identyczna potrzeba kontroli. Posiadania dostępu do wszystkiego. Telewizja nie daje nam dostępu do wszytkiego. Możemy oglądać to co nam polecają lub nie oglądać. I zgadnijcie co robią ludzie, kiedy nie ma nic interesującego w telewizji lub kiedy kończy się ich ulubiony serial? Przestają oglądać, bo nie ma już dla nich nic. A co robią ludzie oglądający serial online, kiedy skończy się ich odcinek? Mogą sięgnąć po kolejny. Kiedy skończy się serial? Dostaną kolejny idealnie pasujący w ich gusta.

I dlatego zgadzam się z Martą Kaczyńską. W telewizji mniej znaczy więcej, bo mając mniej do obejrzenia, automatycznie dostajemy więcej życia.

Tak podejrzewam, że większość z was chciałaby mi teraz wykrzyczeć w twarz, że może to i prawda, może ktoś jest uzależniony od seriali, ale to nie ja i nie moi znajomi. Bo my jesteśmy lepsi i nas takie problemy nie dotyczą. Mamy wszystko pod kontrolą, nie tracimy życia na fejsie i Netfliks jest spoko, bo kiedy chcę obejrzeć ten jeden odcinek serialu na tydzień to mogę wybrać fajny serial. Brzmi idealnie, prawda? To sąsiad jest gruby, ja mam tylko parę kilo zadużo tu i tam. On jest uzależniony, ja mam wszystko pod kontrolą. Tylko dlaczego na portalu Plotek.pl większość komentarzy pod tym wpisem jest negatywna, a nawet bardzo negatywna? Ludzie wyzywają Kaczyńską od głupich i tępych dzid, bo co? Bo obraża Netfliksa? Seriale online? Wyobrażasz sobie ludzi wyzywających innych za krytykę strony internetowej? Bo mnie to przeraża.

Może Ci się także spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *