Ocean’s 8, czyli jak smakuje odgrzewany kotlet?

W przemyśle filmowym co jakiś czas przychodzi moda na odkopywanie hitów z mniej lub bardziej odległej przeszłości. W ostatnim roku na ekranach polowania urządzała kobieca wersja Pogromców duchów, każde duże dziecko wypatruje kolejnych Iniemamocnych, źródełko finansowe pod szyldem Gwiezdnych wojen odżyło ponownie, a powrotów do życia produkcji superbohaterskich nie podejmuję się zliczyć. W tym roku kontynuacji doczekała się również seria Ocean’s. Może nie jest to wiekowy dinozaur, ale po jedenastu latach od zakończenia trylogii skupionej wokół postaci pełnego uroku złodzieja – Danny’ego Ocean’a, ktoś w fabryce snów postanowił powołać do życia Debbie Ocean, jego siostrę.

Czytaj dalej

Pięknemu wybaczę

Jak wszyscy doskonale pamiętamy z pierwszej notki, ten blog powstał w celu odczarowania zaczarowanego tabu i rozmawiania o naszych guilty pleasures. Jednak czym innym jest napisanie notki na blogu o paru innych romansidłach, a czym innym jest przyjście do pracy i ogłoszenie wszystkim na zebraniu walnym: nazywam się Kay i myśleliście, że jestem mądra, ale tak naprawdę to oglądam Plotkarę. Dlatego też powoli wychodzę z mojej strefy ukrycia, ale nie jestem jeszcze do końca gotowa, żeby znajomi z pracy wiedzieli co oglądam. Narazie czuję się dobrze z tym, że w ich oczach jestem tylko fizykiem.

Czytaj dalej

Han Solo: Gwiezdne wojny – historie

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Ekhem, zacznę nieśmiało od wstydliwego wyznania. Zapowiadałam w pierwszym poście, że takie się pojawią, więc proszę o wyrozumiałość. Jestem Nina i… nie jestem fanką Gwiezdnych Wojen. Stop! Zanim polecą kamienie w moim kierunku, odetchnijcie głęboko i pomyślcie, czy lubicie wszystkie kultowe produkcje? Na pewno znajdzie się przynajmniej jedna, której nie oceniacie zbyt wysoko. No właśnie, tak samo ja nie przepadam za tą gwiezdną sagą.

Czytaj dalej

Rampage: dzika furia

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Kompromis. Czasem przy wyborze filmu trzeba pójść na kompromis. Zwłaszcza kiedy druga połówka kategorycznie odmawia obejrzenia kolejnej komedii romantycznej, a alternatywy są mocno ograniczone. Rampage: dzika furia był właśnie takim kompromisem. Nie spodziewałam się po nim niczego dobrego. Zazwyczaj lubię filmy z Dwaynem Johnsonem, ale w moim odczuciu zapowiedzi uplasowały tą produkcję, gdzieś między Strasznym filmemRekinado, a na taki typ filmu bardzo rzadko mam ochotę. Mimo to postanowiłam spędzić ten wieczór na kibicowaniu The Rockowi.

Czytaj dalej

MCU Spider-Man: Homecoming

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Wstyd się przyznać, ale na Avengers: Infinity war poszłam przed obejrzeniem pierwszego Spider-Mana z MCU. Pisałam, że bez znajomości wcześniejszych filmów można się pogubić. Cóż mogę powiedzieć na swoją obronę? Petera Parkera poznajemy w ostatnim Kapitanie Ameryce, a solowy film na szczęście nie wprowadza wielkiej rewolucji w odbiorze tej postaci i jej relacji z resztą drużyny. Jest on miłą odmianą od ostatnich produkcji, które były przeładowane wymyślnymi efektami specjalnymi. Czy warto dać szansę filmowi Spider-Man: Homecoming?

Czytaj dalej

MCU Avengers: Infinity War

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

W ciągu roku są takie premiery, których nie sposób sobie odpuścić. Wejście do kin Avengers: Infinity War było właśnie jedną z nich. Bardzo powoli toczą się dni, kiedy odliczasz minuty do wolnego wieczoru, podczas którego możesz wybrać się ze znajomymi do kina. Ukrywasz się wtedy przed światem cyfrowym w obawie przed spoilerami i drżysz na myśl o konieczności sprawdzenia wiadomości na facebooku. Dobra, może nieco dramatyzuję, ale to Marvel! Na to się czeka i kropka. W tym roku obawy przed spoilerami były mocno przesadzone. Mimo setek memów krążących w sieci, przed seansem żadnego nie brałam na poważnie. Bo jak tu wpasować dziwne znikanie przeróżnych postaci i przedmiotów?

Czytaj dalej

Player One, „pisankowa” uczta na wiele powtórek

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Powitanie już za nami, więc czas zrobić pierwszy krok i sięgnąć po konkretniejszy temat. Kiedy zaczęłam się zastanawiać od czego zacząć, miałam milion pomysłów. Gdy tylko przyszło co do czego okazało się, że napisanie pierwszego posta tematycznego jest bardzo trudnym i stresującym zadaniem. Świadomość konieczności wyboru tej jednej, właściwej pozycji z morza popkulturowej papki, sowicie okraszonej posypką z pereł, jest wręcz paraliżująca. Perły sprawią, że kolejne polecanki będą tylko przystawkami, a zły wybór z pozostałych opcji może skończyć się poważną niestrawnością. Drogi Czytelniku, mam nadzieję, że bohater tego posta w swojej umiarkowanej przeciętności nie spowoduje żadnych z powyższych konsekwencji.

Czytaj dalej