Ta entropiczna noc (2/2)

Problem z nauką polega na tym, że jest ona modna tylko czasem i tylko przez chwilę. Kiedy umiera nieprzeciętny naukowiec, na przykład taki Hawking, ludzie rzucają się na zagadnienia fizyczne, chemiczne, ogólnie na wszystko o ścisłej naturze, niczym na wyprzedaż w markecie. A po trzech dniach przechodzi wyprzedaż i przechodzi miłość do nauki. I znowu nie interesuje nas nic aż do kolejnej burzy w mediach.

Czytaj dalej

Rampage: dzika furia

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Kompromis. Czasem przy wyborze filmu trzeba pójść na kompromis. Zwłaszcza kiedy druga połówka kategorycznie odmawia obejrzenia kolejnej komedii romantycznej, a alternatywy są mocno ograniczone. Rampage: dzika furia był właśnie takim kompromisem. Nie spodziewałam się po nim niczego dobrego. Zazwyczaj lubię filmy z Dwaynem Johnsonem, ale w moim odczuciu zapowiedzi uplasowały tą produkcję, gdzieś między Strasznym filmemRekinado, a na taki typ filmu bardzo rzadko mam ochotę. Mimo to postanowiłam spędzić ten wieczór na kibicowaniu The Rockowi.

Czytaj dalej

Półtorej „Zmierzchu” później

Mój pies tak ma, chyba jak każdy pies, że kiedy ja jem to on patrzy. Śledzi każdy mój ruch, każdy kęs, każdy wdech i wydech. A ja, na przykład, jem sobie banana. Psy zazwyczaj nie lubią bananów, nie jedzą bananów. W głowie mojego psa to nie jest ważne. Ja jem i on patrzy. Wtedy podtykam mu banana pod nos, żeby przeprowadził inspekcję. On wącha przez chwilę i odwraca pysk, bo psy nie lubią bananów. Ja zaczynam jeść dalej, on znowu patrzy, wtedy ja podtykam mu banana… I moglibyśmy tak cały dzień. Bo ja lubię jeść, a pies to pies.

Czytaj dalej

Colleen Hoover – It ends with us

Po ostatnich, niezbyt udanych, wyborach lektur chciałam sięgnąć po coś sprawdzonego. Bałam się, że kolejna kiepska książka doprowadzi mnie do szału zakończonego dłuższym odwykiem od czytania czegokolwiek. No, może poza instrukcją obsługi pralki. Wybór padł na It ends with us Colleen Hoover. Bardzo dobrze wspominam inne utwory tej autorki, które miałam przyjemność czytać, między innymi Ugly LoveMaybe Someday. Bohaterów tych książek ciężko zapomnieć, nawet lata po ich poznaniu. Czy również teraz udało jej się wykreować postaci, które staną się bliskie mojemu sercu?

Czytaj dalej

Życie jest jak zatoki

Istnieją dzieci, które nie chcą, ale muszą czasem zjeść warzywa na obiad. Podobnie ja – nie chcę, ale muszę kontynuować obrażanie książki „Żyj szybko, kochaj głęboko”.

Czytaj dalej

MCU Spider-Man: Homecoming

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Wstyd się przyznać, ale na Avengers: Infinity war poszłam przed obejrzeniem pierwszego Spider-Mana z MCU. Pisałam, że bez znajomości wcześniejszych filmów można się pogubić. Cóż mogę powiedzieć na swoją obronę? Petera Parkera poznajemy w ostatnim Kapitanie Ameryce, a solowy film na szczęście nie wprowadza wielkiej rewolucji w odbiorze tej postaci i jej relacji z resztą drużyny. Jest on miłą odmianą od ostatnich produkcji, które były przeładowane wymyślnymi efektami specjalnymi. Czy warto dać szansę filmowi Spider-Man: Homecoming?

Czytaj dalej

Dziwna twarz Belli Swan

Ludzie tak mają, że kiedy coś im dobrze wyjdzie, to będą to powtarzać co chwilę, a kiedy coś im posmakuje to opierdolą z dokładką. W związku z tym, ponieważ osobiście uważam, że rozpoczynanie wpisów od historii z mojej młodości wychodzi mi super – tym razem też tak rozpocznę.

Czytaj dalej

Samantha Young, cykl On Dublin Street Tom 4 Ostatnia szansa

Jeśli byłam masochistką próbując dobrnąć do końca cyklu Into the deep, to jak nazwać podejście do kolejnej książki tej autorki? Przyjmijmy, że jest to nadmierny optymizm albo głupota. Liczyłam na to, że szczęście się do mnie uśmiechnie i tym razem będzie lepiej. Poprzeczka była zawieszona bardzo, bardzo nisko. Jakieś pięć metrów poniżej powierzchni ścieków w pełnym szambie. Chciałam dać Samancie Young Ostatnią szansę, bo jak można się oprzeć temu tytułowi? Co z tego wyszło?

Czytaj dalej

Ten entropiczny dzień (1/2)

Znasz ten dzień, kiedy w pracy mega nudno, więc urwiesz się wcześniej do domu? Zrobisz sobie wiosenny spacerek, otworzysz mieszkanie i w końcu to zauważysz: o kurwa, co za syf! Postanowisz, że to dziś jest ten dzień. Umyjesz podłogi, okna, wstawisz trzy prania, odgracisz szafę na równi z lodówką, szybko skoczysz do sklepu, żeby kupić wszystko to co skończyło się miesiące temu, wliczając w to papier toaletowy. Na koniec usiądziesz, wyciągniesz nogi na stoliku do kawy i sięgniesz po gniota…Wtedy zazwyczaj przypadkiem do domu z pracy wraca stary, siada koło ciebie na kanapie i pyta czemu nic nie zrobiłaś, nie widać żebyś sprzątała, tylko te książki czytasz, a w sklepie to byłaś? Byłam. Czekoladę kupiłaś? Nie kupiłam, bo mąki i ziemniaki już mi się uszami wylewały. I jak ty tak, nie kochasz, NIE KOCHASZ?!

Czytaj dalej

MCU Avengers: Infinity War

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

W ciągu roku są takie premiery, których nie sposób sobie odpuścić. Wejście do kin Avengers: Infinity War było właśnie jedną z nich. Bardzo powoli toczą się dni, kiedy odliczasz minuty do wolnego wieczoru, podczas którego możesz wybrać się ze znajomymi do kina. Ukrywasz się wtedy przed światem cyfrowym w obawie przed spoilerami i drżysz na myśl o konieczności sprawdzenia wiadomości na facebooku. Dobra, może nieco dramatyzuję, ale to Marvel! Na to się czeka i kropka. W tym roku obawy przed spoilerami były mocno przesadzone. Mimo setek memów krążących w sieci, przed seansem żadnego nie brałam na poważnie. Bo jak tu wpasować dziwne znikanie przeróżnych postaci i przedmiotów?

Czytaj dalej